Stwardnienie rozsiane – pierwsze objawy, jak rozpoznać i leczyć?

Stwardnienie rozsiane (SM) jest częstą chorobą neurologiczną rozpoznawaną zazwyczaj u osób w wieku 20–40 lat, częściej u kobiet niż u mężczyzn. Jest chorobą nieuleczalną, przewlekłą i wywiera wielki wpływ na życie chorych: ich aktywność fizyczną, plany zawodowe, realizację pasji, relacje rodzinne i życie seksualne.

 Nie ma leków ani zabiegów, które mogłyby ją wyleczyć, ale jest wiele środków skutecznie opóźniających rozwój choroby, łagodzących jej objawy i przynoszących ulgę w rzutach choroby. Dzięki nim pacjenci mogą zachować sprawność przez lata.

Wiele osób dobrze funkcjonuje nawet przez 40 lat od momentu rozpoznania stwardnienia rozsianego.

Stwardnienie rozsiane – pierwsze objawy, jak rozpoznać i leczyć?

Spis treści:

Stwardnienie rozsiane – przyczyny

Stwardnienie rozsiane (sclerosis multiplex, SM) jest chorobą autoimmunologiczną. Z przyczyn, których dokładnie nie poznano, system immunologiczny pacjenta atakuje mielinę osłaniającą włókna nerwowe. W rezultacie zostaje zaburzone albo zahamowane przewodzenie impulsów nerwowych.

W miejscach, w których osłonka mielinowa nerwów jest w znacznym stopniu uszkodzona, powstają blizny – ośrodki stwardnień. Uszkodzenia pojawiają się w różnych, często odległych od siebie miejscach, stąd określenie „rozsiane”.

Stwardnienie rozsiane – objawy

Stwardnienie rozsiane może atakować dowolne nerwy. U każdego pacjenta te uszkodzenia dotyczą nieco innych miejsc, więc dają inne objawy. Wśród najczęstszych objawów stwardnienia rozsianego są:

  • zaburzenia czucia i wrażenia czuciowe w obrębie kończyn: zmiany temperatury części ciała, uczucie mrowienia, drętwienia skóry, kłucie czy uczucie przypominające porażenia prądem, problemy z koordynacją ruchów,
  • oczopląs/drganie oczu, podwójne widzenie towarzyszące zapaleniu nerwów wzrokowych,
  • pogorszenie widzenia,
  • zawroty głowy,
  • zmęczenie, zaburzenia snu,
  • osłabienie siły, ciężkość i bóle nóg,
  • skurcze i sztywność mięśni.

Stwardnienie rozsiane – pierwsze objawy, jak rozpoznać i leczyć?

Z czasem dołączają takie objawy, jak:

  • upośledzenia mowy,
  • zaburzenia połykania,
  • niedowład kończyn,
  • osłabienie mięśni,
  • zaburzenia równowagi,
  • ciągły ból,
  • nietrzymanie moczu i stolca
  • zaburzenia emocjonalne.

Stwardnienie rozsiane – rozpoznanie

Pacjenci po raz pierwszy trafiają do lekarza z objawami o różnym nasileniu. Jedni są zaniepokojeni nietypowymi doznaniami utrzymującymi się przez dłuższy czas, inni zgłaszają się po dramatycznych doświadczeniach towarzyszących pierwszemu rzutowi choroby. Diagnozę potwierdza badanie obrazowe, z reguły jest to rezonans magnetyczny.

Stwardnienie rozsiane – pierwsze objawy, jak rozpoznać i leczyć?

SM może przebiegać w różny sposób. Najczęściej spotyka się następujące odmiany stwardnienia rozsianego:

  • Rzutowo-remisyjna (nawracająco-zwalniająca) – jest to najczęstsza postać SM. Przebiega w ten sposób, że okresy zaostrzenia, nazywane rzutami choroby, przeplatają się z okresami remisji, czyli ustępowania objawów i poprawy sprawności. Zdarzają się rzuty trwające dobę, ale i takie, które ciągną się kilka tygodni. W tym okresie nasilają się objawy obserwowane dotychczas, mogą do nich także dołączyć nowe. Po rzucie choroby przychodzi okres remisji, który może trwać nawet wiele lat. Z czasem, objawy częściowo lub całkowicie mogą ustąpić.
  • Wtórnie postępująca – początkowo przebiega jak odmiana rzutowo-remisyjna, ale degeneracja nerwów postępuje także poza rzutami choroby. Granice między tymi dwiema postaciami SM nie są ostre. Zwykle nie obserwuje się remisji po rzutach..
  • Pierwotnie postępująca – stosunkowo rzadka postać SM. Występuje u 10–15% chorych, najczęściej u osób diagnozowanych po 40. roku życia. W równym stopniu dotyczy kobiet i mężczyzn. Od samego początku następuje stopniowe narastanie niesprawności, bez charakterystycznych rzutów. Występuje zwykle u chorych z wieloma schorzeniami towarzyszącymi, które mogą wpływać na przebieg choroby i stosowane leczenie.

Stwardnienie rozsiane – leczenie

Diagnoza nie jest wyrokiem, lecz sygnałem do mobilizacji.

Leczenie stwardnienia rozsianego jest długotrwałe, wymaga koncentracji sił, zaufania między pacjentem, lekarzem i terapeutą, konsekwencji oraz optymizmu.

W związku z tym, że nie poznano, co jest przyczyną stwardnienia rozsianego, obecne terapie skupiają się na leczeniu objawowym i podawaniu leków modyfikujących przebieg zachorowania. 

Stwardnienie rozsiane – pierwsze objawy, jak rozpoznać i leczyć?

W leczeniu rzutu choroby stosuje się glikokortykosteroidy (GKS), które łagodzą objawy i ograniczają zakres uszkodzeń.

W okresie remisji ważne jest nie tylko leczenie farmakologiczne, ale także fizjoterapia, psychoterapia, leczenie chorób współistniejących, poprawa wydolności organizmu.

Badania nowych leków i metod leczenia SM co jakiś czas rewolucjonizują terapię, która staje się skuteczniejsza i coraz mniej uciążliwa.

Dowiedz się więcej:

“Axonal damage in acute multiple sclerosis lesions”https://academic.oup.com/brain/article/120/3/393/271820

“Fatigue in Multiple Sclerosis”https://jamanetwork.com/journals/jamaneurology/article-abstract/587530

“Multiple Sclerosis — The Plaque and Its Pathogenesis”https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMra052130

W rozpoznaniu i leczeniu stwardnienia rozsianego należy się spieszyć

Stwardnienie rozsiane – pierwsze objawy, jak rozpoznać i leczyć?

Archiwum

Źródło: Agnieszka Starewicz-Jaworska

Autor: Agata Misiurewicz-Gabi |Data: 07.05.2021

Dlaczego w stwardnieniu rozsianym tak bardzo ważne jest szybkie rozpoznanie, czy jest możliwe wypracowanie u nas priorytetowej ścieżki diagnostycznej, a także w jaki sposób pandemia wpłynęła na leczenie chorych na SM? O tym mówi „Kurierowi Medycznemu” prof. dr hab. n. med. Jarosław Sławek z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Stwardnienie rozsiane to choroba, w której liczy się czas. Co to dokładnie oznacza? – Oznacza to, że jeżeli zbyt późno ustalimy rozpoznanie lub co gorsza – późno wdrożymy odpowiednie leczenie, to tracimy cenny czas, który powinien zostać wykorzystany na powstrzymanie rozwoju choroby. Wiemy, że stwardnienie rozsiane jest chorobą, która toczy się długo, zanim ujawni się w postaci jednoznacznych objawów. Jeżeli okres do postawienia rozpoznania się wydłuża, to w tym czasie mogą powstać nowe ogniska zapalne w mózgu. Szacuje się, że pierwsze 2 lata od rozpoznania są kluczowe, aby poprawić funkcjonowanie pacjenta w perspektywie kolejnych 10 czy15 lat. Dlatego czas w stwardnieniu rozsianym tak bardzo się liczy.

Istotne z punktu widzenia funkcjonowania pacjenta jest zatrzymanie postępu choroby i oddalenie widma niepełnosprawności. Mówi się często „Czas to mózg”. Jak w związku z tym szybka diagnoza i bezzwłoczne leczenie mogą zmienić przebieg choroby i skutecznie przeciwdziałać konsekwencjom SM?

– „Czas to mózg” to powiedzenie, które ukuto na potrzeby kampanii na rzecz udaru mózgu. Miało ono uświadomić, że kiedy pojawiają się pierwsze objawy choroby, należy zgłosić się bardzo szybko do lekarza, gdyż tylko w kilkugodzinnym oknie czasowym można pacjentom pomóc. Powiedzenie to przekłada się też na inne schorzenia, m.in. na stwardnienie rozsiane, choć tutaj czas biegnie trochę wolniej. Mamy dzisiaj dużo danych klinicznych z badań długofalowych, które pokazują, że wdrożenie leczenia wcześnie, szczególnie w pierwszych dwóch latach, ma istotne znaczenie dla tzw. punktów końcowych. Dotyczy to zarówno bardzo silnie działających terapii, jak i leków stosowanych w tzw. I linii, które są znane już od lat 90., takich jak interferony czy octan glatirameru. W różnych badaniach punkty końcowe definiowano jako zmniejszenie liczby rzutów choroby czy odsunięcie w czasie niepełnosprawności, która najbardziej spektakularnie wyraża się utratą zdolności do samodzielnego poruszania się. I tutaj uzyskiwano znaczącą różnicę sprawności na korzyść pacjentów leczonych względem tych, którzy otrzymywali placebo. Oczywiście leczenie wdrożone później, po okresie 3 lat, też jest skuteczne, ale ta skuteczność nie jest już tak duża. Wynika to z mechanizmów stwardnienia rozsianego, które w pierwszych latach choroby polegają przede wszystkim na procesach zapalnych. Większość leków, które dzisiaj stosujemy w SM, tłumi właśnie stan zapalny. W późniejszych etapach choroby zaczynają przeważać procesy neurozwyrodnieniowe, na które leki mają mniejszy wpływ i w związku z tym mniejsza jest korzyść z leczenia. Oznacza to, że szansa na skuteczność terapii maleje z czasem trwania choroby, zatem ważne jest, żeby wdrożyć leczenie bezzwłocznie, kiedy tylko mamy potwierdzenie, że jest to właśnie SM. Oczywiście pośpiech nie może być zbyt duży i nie możemy stawiać diagnozy pochopnie czy bezkrytycznie. Dla przykładu, badania amerykańskie pokazały, że jeżeli ograniczano się do diagnozowania wyłącznie na podstawie objawów klinicznych i rezonansu magnetycznego, to pojawiało się nawet 20 procent pomyłek, a tacy chorzy byli poddawani terapiom immunologicznym przeznaczonym dla chorych na SM. Dlatego na pewno, choć trzeba się spieszyć, należy też solidnie rozważyć całą diagnostykę różnicową, by mieć przekonanie oraz pewność według przyjętych kryteriów rozpoznania SM (tzw. kryteria McDonalda, aktualnie w modyfikacji z 2017 roku), że to jest rzeczywiście SM. To nie może być rozpoznanie „na wyczucie”. Nie tylko objawy i obraz kliniczny oraz rezonansowy, ale także badanie płynu mózgowo-rdzeniowego, którego nie powinno się unikać, są bardzo ważne w procesie diagnostycznym SM.

Standardy międzynarodowe dotyczące diagnozy są znane: licząc od wystąpienia pierwszych objawów, należy dążyć do postawienia diagnozy w czasie 2 tygodni, tymczasem w Polsce mediana czasu od pierwszych objawów do diagnozy wynosi 7,4 miesiąca, ale niektórzy pacjenci na postawienie diagnozy czekają nawet dwa lata. Co należy zmienić w pierwszej kolejności, aby na gruncie polskim implementować światowe rekomendacje w tym zakresie?

– Rekomendacje międzynarodowe nie są jednolite we wszystkich krajach i nie zawsze są to 2 tygodnie. To jest pewna intencja zmierzająca do tego, żebyśmy ten proces rzeczywiście przyspieszyli. Dwa tygodnie, nawet w bardzo dobrym systemie opieki medycznej, są możliwe jedynie w jasnych sytuacjach i w klasycznym przebiegu choroby. W Polsce jest to nadal 7,4 miesiąca, choć zdarza się, że i 2 lata, a to już jest skandalicznie za długo i ten czas jest dla chorego stracony. Dlaczego trwa to tak długo? Składa się na to wiele czynników. Jeżeli popatrzymy na częstość wykrywania stwardnienia rozsianego w ciągu roku, czyli tzw. zapadalność, która wynika z diagnostyki, to patrząc na mapę Polski, widzimy województwa, gdzie ten wskaźnik jest zdecydowanie niższy. Te różnice w kraju, który jest geograficznie mniej więcej jednolity, w dużym stopniu są pochodną liczby lekarzy neurologów na danym terenie. Wiemy, że są województwa, gdzie jest ich bardzo mało albo są w dużym rozproszeniu, przez co chorzy mają do nich utrudniony dostęp. Na pewno jednym z czynników jest także edukacja. Jeżeli chory prezentuje objawy rzutu, ma bardzo ciężkie objawy, takie jak zaburzenia widzenia czy niedowład połowiczy i przestaje chodzić, wtedy trafia do szpitala, a diagnostyka toczy się szybciej. Mamy jednak całą grupę chorych, którzy mają objawy niespecyficzne, z czego jednym z najczęstszych wczesnych objawów są zaburzenia czuciowe, czyli np. drętwienia. Lekarz rodzinny albo nawet neurolog może je zlekceważyć i przypisać innym chorobom, podczas gdy jest to pierwszy rzut SM. Dolegliwości mijają samoistnie po 2 tygodniach, bo taki jest naturalny przebieg rzutów na początku choroby, i pacjent jest przekonany, że nic złego się nie dzieje, dlatego nie wykonuje żadnych badań. Tymczasem następny rzut może się pojawić za 2–3 lata, przy czym przez ten cały czas proces chorobowy toczy się w układzie nerwowym, zużywane są zasoby naprawcze. To są oczywiście lata stracone. Dlatego edukacja co do pierwszych objawów jest bardzo ważna, bo daje podstawy czujności diagnostycznej, która sprawi, że pacjent zostanie jak najszybciej skierowany do neurologa. Wiemy, że droga od lekarza rodzinnego do neurologa trwa w poszczególnych województwach różnie długo. To mogą być 3 miesiące, ale może być i pół roku. Znowu jest to czas stracony. Potem od neurologa ogólnego chory musi trafić albo na oddział neurologiczny, albo do specjalistycznej opieki ambulatoryjnej dla chorych na stwardnienie rozsiane, czyli do poradni SM. I tu znowu pojawia się kolejna bariera czasowa. Tych lekarzy, którzy te poradnie obsługują, na przestrzeni kilku ostatnich lat nie przybyło, podczas gdy chorych z nowym rozpoznaniem leczonych w programach lekowych mamy coraz więcej. Kolejna bariera jest taka, że jeżeli chory trafi do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, to zwyczajowo w Polsce musi trafić na oddział, żeby mu wykonano nakłucie lędźwiowe. Wiemy, że mamy ograniczoną liczbę łóżek, zwłaszcza teraz, w pandemii. To wszystko składa się na to, że w polskich warunkach trwa to ponad pół roku. Co możemy zmienić? Na pewno możemy wpłynąć na ostateczny moment ustalenia rozpoznania przez wpływ na dostępność badań rezonansu czy punkcji lędźwiowej. Dzisiaj cały świat, także Europa, idzie w kierunku medycyny ambulatoryjnej. Ogranicza się liczbę łóżek i tworzy się przy oddziałach centra diagnostyczne, do których chory mógłby przyjść rano i po wykonaniu punkcji lędźwiowej już po kilku godzinach wrócić do domu. W tym dniu można mu wykonać rezonans magnetyczny, pobrać krew na niezbędne badania, wykonać ocenę neurologiczną, zebrać dokładny wywiad. W zasadzie po tym jednym dniu jesteśmy niemal gotowi do postawienia diagnozy. Natomiast co zrobić, aby te wcześniejsze etapy skrócić? Są pomysły, żeby chorym wydawać kartę do szybkiej diagnostyki na wzór karty DILO stosowanej w onkologii, co pozwoli im uniknąć czekania w kolejce do specjalistów. Bardzo istotne jest też, żeby wszystkich, zwłaszcza lekarzy rodzinnych, edukować na temat wczesnych objawów SM.

Leia também:  Chá De Cavalinha Para Que Serve E Como Tomar?

W wielu krajach praktykuje się jednodniową diagnostykę SM – pozwala to przede wszystkim zaoszczędzić czas, który w przypadku stwardnienia rozsianego jest kluczowy. Co Pan sądzi o takim rozwiązaniu? Czy w polskich realiach możliwe jest takie procedowanie?

– Moim zdaniem jest to absolutna konieczność. Musimy do tego dążyć, choć wymaga to zmiany mentalności, która tkwi w dawnych czasach i postuluje, żebyśmy ciągle zwiększali liczbę łóżek szpitalnych, co nie jest potrzebne. W wielu dziedzinach, w tym w neurologii, 70 proc. całej obsługi pacjentów można by wykonać w procedurze jednodniowej i nie kłaść chorych z otępieniem, chorobą Parkinsona czy z SM regularnie do szpitala. Ten model się po prostu nie opłaca. Doba hotelowa w szpitalu to przeciętnie koszt od 350 do 500 zł. Poza tym pacjent hospitalizowany jest narażony na infekcje wewnątrzszpitalne oraz dodatkowo na różne inne powikłania. Dlatego powinniśmy starać się ten okres maksymalnie skrócić i stworzyć oddziały neurologii, w których liczba łóżek szpitalnych będzie zredukowana, a jednocześnie będzie bardzo dużo pracowni, gabinetów diagnostycznych, infuzyjnych, gdzie ta szybka ścieżka będzie bardzo dobrze zorganizowana i koordynator leczenia umówi pacjenta na dany dzień, ustali jego wizytę w pracowni rezonansu, w pracowni elektrofizjologicznej, zleci pobranie mu płynu mózgowo-rdzeniowego, krwi itd. Dzisiaj chory leży z udarem 8 dni, z migreną 3 dni, z padaczką 4 dni i za ten pełen okres pobytu w szpitalu dopiero mamy jakieś pieniądze, które są zwrotem za diagnostykę. Jeśli to samo zrobimy dzisiaj na oddziale ratunkowym, to szpital nic za to nie dostanie, a w zasadzie jest stratny, dlatego że oddział ratunkowy rozlicza się tzw. ryczałtem, czyli jest to stała kwota za pacjenta. Uważam, że to wszystko można zrobić, należy tylko zmienić system i wycenę procedury jednodniowej. Wtedy szpitale bardzo szybko przestawią się na taki model i zamienią sale szpitalne na miejsca szybkiej diagnostyki.

W przypadku SM opóźnienia w diagnostyce są równoznaczne z nieodwracalnym postępem choroby. Szacuje się, że z racji pandemii w 2020 roku zdiagnozowano około 1000 pacjentów mniej niż w latach poprzednich. Jaka jest szansa, by w tym roku włączyć do systemu pacjentów niezdiagnozowanych w minionym roku, którzy na ten moment dla systemu ochrony zdrowia są niewidoczni?

– W związku z ograniczeniami w planowych przyjęciach chorych do szpitali znaczna część pacjentów rzeczywiście nie została zdiagnozowana, wielu też pacjentów, którzy już tę diagnozę otrzymali, nie zostało włączonych do programów lekowych. Warunkiem włączenia do programu leczenia SM jest aktywność choroby, którą oznaczają rzuty i nowe ogniska w rezonansie. Jeśli od rzutu minęło 12 miesięcy, to chory może do leczenia się nie zakwalifikować. Co my możemy zrobić? Zmiana systemu spowodowałaby, że nie bylibyśmy tak bardzo uzależnieni od tych łóżek szpitalnych, które dzisiaj są tak bardzo deficytowe. Musimy też pomyśleć o tym, że kadra medyczna, która obsługuje ten program, a nie jest to jedyny program w neurologii, musi być większa, ponieważ liczba chorych w programach lekowych wzrosła. W tej chwili w Polsce jest ich ok. 18 tys. i jeśli dodamy do tego, jak się szacuje 2–3 tys. chorych, którzy są w badaniach klinicznych, to mamy ponad 20 tys. na 43–44 tys. chorych w ogóle ze stwardnieniem rozsianym. Znaczy to, że leczymy połowę populacji chorych z SM, czyli jesteśmy prawie na poziomie europejskim. Tymczasem mamy zasoby lekarskie niezmienne od lat, a bez lekarzy, personelu i lepszej organizacji nie będziemy w kolejnych latach efektywni.

Pandemia COVID-19 narzuciła wprowadzenie różnego rodzaju rozwiązań dla pacjentów chorych na stwardnienie rozsiane. Czy wśród tych rozwiązań są takie, które dobrze zostały przyjęte przez pacjentów i środowisko medyczne? Czy i które z nowych rozwiązań usprawniły zarządzanie tą chorobą i są pomocne pacjentom i leczącym ich lekarzom teraz i w przyszłości?

– Głównym problemem, który pojawił się już na początku pandemii, było ograniczenie kontaktów pacjentów z pracownikami opieki medycznej, co bardzo szybko zyskało akceptację NFZ. Dlatego dopuszczono przesuwanie terminów badań kontrolnych, a także możliwość odbioru leków do programów lekowych również przez osoby upoważnione, a nawet stworzono możliwość wysyłki leków do pacjentów, co wszystko stanowi korzystne zmiany. Kolejnym pomysłem było wprowadzenie teleporad, które na pewno sprawdzają się w przypadku pacjentów stabilnych, u których nic nowego się nie dzieje. Chory nie musi jechać do ośrodka, brać dnia wolnego z pracy. Wystarczy, że w ciągu dnia połączy się z lekarzem w formie wideo bądź też w formie telefonicznej. Dlatego jestem zdania, że telewizyty i różne formy telemedycyny powinny zostać z nami przez dłuższy czas, także po pandemii, tym bardziej że nie wiemy, jak długo będzie jeszcze obecna sytuacja trwała. Epidemiolodzy przewidują, że zajmie to 3–5 lat, zanim wróci się do stanu poprzedniego. Natomiast dla tych chorych, którzy mają jakiś konkretny problem do wyjaśnienia, tradycyjna wizyta jest niezastąpiona. Należy też pamiętać o tym, że telewizyty również zajmują lekarzowi sporo czasu, nierzadko nawet więcej w związku z biurokracją, i wcale nie są dla niego łatwiejsze.

Leia também:  Como Mostrar Que Um Ponto Pertence A Uma Reta?

Mówi się, że rozwiązaniem problemu długiego oczekiwania na potwierdzenie diagnozy mogłoby być wdrożenie szybkiej, priorytetowej ścieżki diagnostycznej, umożliwiającej przyspieszenie rozpoznania SM.

Jakie elementy powinna zawierać taka ścieżka w przypadku SM: pakiety badań dla poradni, Kartę Diagnostyki i Leczenia SM – podobną do tej działającej w onkologii, kierowanie pacjenta do określonych ośrodków? Jakie są możliwości i szanse na wprowadzenie takiego rozwiązania w Polsce?

– Jest to bardzo trudne zagadnienie, ponieważ mamy krótką tradycję takich ścieżek diagnostycznych. Mamy tylko doświadczenie z kartą DILO i pacjentami onkologicznymi, dla których czas jest jeszcze bardziej kluczowy niż w przypadku pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. Uważam jednak, że w przypadku SM wdrożenie szybkiej ścieżki diagnostycznej jest realne. Być może nie w takich wyśrubowanych ramach czasowych, ponieważ bardzo wiele elementów naszego systemu opieki medycznej należałoby wpierw poprawić, jak choćby udrożnić kanały wykonania rezonansu magnetycznego, wykonanie szybkiej diagnostyki z pobraniem płynu mózgowo-rdzeniowego czy innych badań. Poza tym, jeśli każdy chory, nawet z niespecyficznym objawem, który będzie w wieku 30, 40, 50 lat otrzyma taką kartę, system może szybko stać się niewydolny. Będziemy mieli niedrożne kanały przepływu chorych i nie będziemy w stanie spełnić wymogów czasowych. Dlatego środowisko neurologiczne trochę obawia się narzucenia sztywnych ram czasowych, aby potem nie zostało to wykorzystane np. przez NFZ do nakładania kar za to, że np. przekroczyliśmy o dzień, tydzień czy dwa proces diagnostyczny, co często jest niezależne od tych, którzy ten proces realizują. Wdrożenie szybkiej ścieżki diagnostycznej wymaga zatem przemyślenia i dopracowania. Jeżeli taka wola ze strony NFZ i Ministerstwa Zdrowia będzie, to oczywiście środowisko neurologiczne jest gotowe usiąść i wspólnie takie dokumenty wypracować.

Stwardnienie rozsiane – pierwsze objawy, jak rozpoznać i leczyć?

Jak rozpoznać stwardnienie rozsiane? Poznaj pierwsze objawy SM

Facebook Twitter Messenger

Stwardnienie rozsiane (SM) to podstępna i postępująca choroba układu nerwowego, która dotyczy ponad 2,5 mln ludzi na całym świecie.

Pierwsze objawy nie zawsze wywołują u nas niepokój, przez co często je bagatelizujemy i zagłuszamy sygnały organizmu, tłumacząc je jako zwykłe przemęczenie czy gorszy moment w życiu.

Późno postawiona diagnoza może jednak prowadzić do niepełnosprawności. Jakie są pierwsze objawy stwardnienia rozsianego?

Stwardnienie rozsiane (sclerosis multiplex, SM) to przewlekła choroba autoimmunologiczna, której przebieg polega na tym, że nieprawidłowo funkcjonujący układ odpornościowy, zamiast atakować jedynie szkodliwe wirusy i bakterie, atakuje również komórki nerwowe własnego organizmu.

Uszkodzenie osłonek mielinowych włókien nerwowych, powoduje powstawanie blizn w różnych miejscach centralnego układu nerwowego, nazywanych również stwardnieniami – stąd nazwa schorzenia. Drugi człon, „rozsiane” wskazuje na nieregularne rozmieszczenie tych uszkodzeń.

Przyczyny schorzenia nie są do końca znane, jednak na ten moment, po wczesnym postawieniu diagnozy, można skutecznie podnieść jakość życia zmagających się z SM osób.

Jak więc rozpoznać wczesne symptomy stwardnienia rozsianego, aby móc zmniejszyć nieprzyjemne konsekwencje tej postępującej choroby?

Stwardnienie rozsiane – pierwsze objawy choroby

Biorąc pod uwagę fakt, iż blizny w obrębie ośrodkowego układu nerwowego mogą zajmować różne jego części, objawy SM w przebiegu choroby każdego pacjenta mogą się diametralnie od siebie różnić. We wczesnym stadium stwardnienia rozsianego obserwuje się jednak zawsze nieskoordynowane ruchy oraz niezborność ruchową.

Dodatkowo charakterystycznymi symptomami są uczucie mrowienia i drętwienia oraz spastyczność, czyli silne i bolesne skurcze mięśni. Uszkodzone struktury układu nerwowego uniemożliwiają prawidłowe przesyłanie informacji do mięśni, które odpowiedzialne są za wykonywanie ruchów kończyn.

Postępująca, nieleczona choroba, może prowadzić nawet do całkowitej niepełnosprawności ruchowej człowieka.

Na pozór codziennymi, mniej niepokojącymi objawami mogącymi świadczyć o SM są ponadto częste zawroty głowy, uczucie tzw. mroczków przed oczami oraz nagłe pogorszenie wzroku. Stwardnienie rozsiane jest jednak na tyle podstępne w swoim przebiegu, że wymienione symptomy mogą zanikać, a po pewnym czasie wracać ze zdwojoną siłą. Co ponadto? Na rozwój choroby może wskazywać również:

  • długo utrzymujące się zmęczenie,
  • nagłe wahania nastroju,
  • problemy ze snem,
  • ogólne osłabienie organizmu,
  • parastezje, czyli zaburzenia w obrębie czucia
  • obniżenie libido,
  • dyzartria, czyli zaburzenia mowy, wynikające z upośledzenia mięśni artykulacyjnych,
  • rwa twarzowa, czyli neuralgia nerwu trójdzielnego
  • zaburzenia pamięci,
  • problemy z koncentracją i skupieniem uwagi,
  • dolegliwości bólowe – u kobiet nasilające się podczas miesiączki,
  • zaburzenia równowagi.

Pierwsze objawy stwardnienia rozsianego często są przez nas bagatelizowane. Niektóre z symptomów – szczególnie na początku choroby – mogą być tak subtelne, że aż niezauważalne. W tym tkwi cały problem.

Wczesna diagnoza i wprowadzenie odpowiednio ukierunkowane leczenia objawowo-przyczynowego pozwala na złagodzenie przebiegu choroby, jednak nie jest w stanie się jej całkowicie przeciwstawić. Oznacza to, że osoby z SM muszą liczyć się z objawami schorzenia do końca życia.

Na szczęście, do tej pory nie odnotowano, aby stwardnienie rozsiane skracało długość życia.

Skąd bierze się stwardnienie rozsiane? Możliwe przyczyny

Jeśli chcesz wiedzieć, jak zaczyna się stwardnienie rozsiane i skąd się bierze, musimy cię zasmucić – przyczyny schorzenia nie są niestety znane do dnia dzisiejszego. Warto podkreślić, że SM nie jest uwarunkowane genetycznie.

Odziedziczyć można jedynie tendencję do zachorowania, która plasuje się na poziomie kilku proc.

Podejrzewa się również, że ta demielinizacyjna choroba ośrodkowego układu nerwowego może mieć związek z kilkoma czynnikami, takimi jak:

  • znaczny niedobór witaminy D3,
  • wirus opryszczki,
  • wiek między 20-40 rokiem życia,
  • płeć żeńska i związek z hormonami kobiecymi (estrogenami),
  • rasa biała,
  • nieprawidłowy przepływ krwi w żyłach szyjnych,
  • czynniki środowiskowe,
  • czynniki immunopatologiczne.

Jeżeli obserwujesz u siebie któreś ze wspomnianych w artykule objawów SM, nie czekaj i udaj się do lekarza, w celu ustalenia ich źródła.

Tagi

  • choroby
  • choroba
  • zdrowie
  • odporność

Stwardnienie rozsiane – objawy, przyczyny, leczenie. Jakie są rokowania?

Stwardnienie rozsiane to przewlekła choroba neurologiczna, związana z zaburzeniem funkcjonowania m.in układu ruchu.

Jej przebieg jest zróżnicowany i w zdecydowanej większości przypadków przebiega w formie nawrotów, które przeplatają się z okresami remisji. Choroba najczęściej dotyka kobiety pomiędzy 15. a 55.

rokiem życia, zapadają na nią jednak również mężczyźni.

Co to jest stwardnienie rozsiane (SM)? To podstępna choroba, która niszczy komórki nerwowe i zakłóca przesyłanie informacji w obrębie ciała. Nie widać jej na pierwszy rzut oka, ale chorzy doskonale ją czują – zanim pojawią się jakiekolwiek jej objawy, rozwija się ona stopniowo. W zależności od stopnia zaawansowania, choroba może prowadzić do tymczasowego bądź trwałego niedowładu kończyny.

Stwardnienie rozsiane – objawy

Stwardnienie rozsiane to choroba, której nazwa pochodzi od „rozsiania” zaburzeń przewodzenia w różnych obszarach układu nerwowego. Charakteryzuje się obecnością wielu różnych symptomów, świadczących o jednoczesnym uszkodzeniu wielu miejsc w mózgu oraz rdzeniu kręgowym. Do najczęściej spotykanych objawów stwardnienia rozsianego należą:

  • pozagałkowe zapalenie nerwu wzrokowego (powoduje problemy z widzeniem),
  • narastający niedowład ręki lub nogi,
  • mrowienie, drętwienie i drżenie kończyn,
  • nadmierne zmęczenie,
  • zaburzenia czucia w tułowiu,
  • zaburzenia równowagi i koordynacji ruchów,
  • niepewny chód i skłonności do upadków,
  • napięcie mięśniowe,
  • nagłe zawroty głowy,
  • męczące i trudne do zlokalizowania nerwobóle,
  • zaburzenia zwieraczy i nietrzymanie moczu,
  • nadwrażliwość skóry i ból przypominający kłucie igłami,
  • uczucie przypominające chodzenie robaków po ciele,
  • uczucie ściskania,
  • drętwienie karku i obszaru między łopatkami,
  • problemy z mową,
  • niestabilność emocjonalna,
  • problemy z pamięcią i koncentracją,
  • zaburzenia seksualne i obniżone libido.

Pierwsze objawy stwardnienia rozsianego

Początkowe objawy stwardnienia rozsianego uwidaczniają się zwykle pomiędzy 20. a 30. rokiem życia. Gdy jakiekolwiek symptomy zostają zauważone, należy niezwłocznie zgłosić się do neurologa i opowiedzieć o swoich obawach.

U ponad połowy chorych pierwsze objawy stwardnienia rozsianego to:

  • nagłe zaburzenia czucia (dotyczy to kończyn, twarzy, tułowia),
  • zaburzenia widzenia,
  • bolesne skurcze mięśni (zwykle chodzi o mięśnie nóg),
  • zawroty głowy,
  • problemy z pęcherzem moczowym i nietrzymanie moczu,
  • problemy z pamięcią i koncentracją,
  • zaburzenia nastroju.

Jeśli chodzi o same zaburzenia czucia, zdarza się, że atak koncentruje się na jednym miejscu, nieraz jednak chory odczuwa drętwienie w kilku obszarach jednocześnie. Pierwsze objawy mogą przybrać jeszcze inne postaci – wszystko zależy od tego, który obszar układu nerwowego został uszkodzony.

Leia também:  Como Se Escreve Preterito Mais Que Perfeito?

Pierwotna przyczyna choroby nie została ustalona. Jej objawy powstają w wyniku zaniku osłonek komórek nerwowych, w wyniku czego nie są one w stanie odpowiednio przewodzić impulsów nerwowych.

Przyjmuje się, że na pojawienie się choroby wpływają: predyspozycje genetyczne, czynniki środowiskowe oraz nieprawidłowości funkcjonowania układu odpornościowego.

Jedną z przyczyn warunkujących jej postęp jest również nieprawidłowe żywienie.

Stwardnienie rozsiane – czynniki genetyczne

Aż 25 proc. zachorowań na stwardnienie rozsiane i stwardnienie zanikowe boczne związanych jest z dziedziczeniem. Patogen stwardnienia rozsianego może występować do 3 pokolenia.

Ważne jest również to, czy pacjent nie jest obciążony innymi autoimmunologicznymi chorobami, które również uwarunkowane są genetycznie.

Przykładowo, cukrzyca typu 1 i wszelkie choroby tarczycy często towarzyszą zachorowaniom na SM.

Stwardnienie rozsiane – czynniki środowiskowe

Czynniki środowiskowe oznaczają szeroko pojęty styl życia, który warunkuje odporność organizmu i skłonność do zachorowań. Istotne jest to, jaką dietę prowadzi osoba dotknięta chorobą, a przede wszystkim to, czy była narażona przez dłuższy czas na stres.

Ważne są również czynniki geoklimatyczne. Jak się bowiem okazuje, położenie geograficzne także ma duży wpływ na rozwój choroby. Największy odsetek zachorowań występuje w państwach wysoko rozwiniętych.

Obszary objęte SM to głównie półkula północna z Europą na czele, wraz z Kanadą i Stanami Zjednoczonymi. Na półkuli południowej choroba ta pojawia się w większości przypadków na obszarze Australii i Nowej Zelandii.

Dlaczego dotyka ono  krajów wysoko rozwiniętych? Niewątpliwie wpływ na to ma jakość środowiska, jedzenia i wody pitnej, a także tryb życia i gleba, w której hodowane są rośliny jadalne.

Stwardnienie rozsiane – czynniki związane z odpornością

Odporność organizmu również może wpływać na pojawienie się stwardnienia rozsianego. Uwarunkowana jest ona kilkoma czynnikami, które wymieniamy poniżej.

  • Niedobór witaminy D – potocznie nazywana jest witaminą życia. Warunkuje prawidłowe funkcjonowanie organów, wpływa również na jakości kośćca. Jej nadmiar jest szkodliwy, ale niedobór jest również niebezpieczny. Brak witaminy D w organizmie powoduje: senność, zaburzenia widzenia, utratę apetytu, bóle kostne, drżenie oraz drętwienie mięśni. Jej niedobór odbija się przede wszystkim na funkcjonowaniu czynności ruchowych oraz zwiększa szansę zachorowania na osteoporozę i choroby układu krążenia. Ponadto, brak witaminy D osłabia organizm i przyczynia się poniekąd do rozwoju chorób autoimmunologicznych – cukrzycy typu 1, stwardnienia rozsianego, jak również zapalenia stawów.
  • Przebyte infekcje – lekarze wskazują na to, że częste infekcje wirusowe i bakteryjne mogą warunkować wystąpienie stwardnienia rozsianego. Duże znaczenie może tu mieć wirus ospy wietrznej i półpaśca, który szczególnie obciąża organizm. Wirus bardzo często pozostaje uśpiony w organizmie, wpływając na jego funkcjonowanie. Udowodniono, iż pacjenci, którzy zachorowali na SM, przeszli w pewnym momencie ospę wietrzną lub półpasiec. Co więcej, to głównie ilość przebytych infekcji w dzieciństwie rzutuje na kondycję organizmu w późniejszym wieku.
  • Tryb życia – stres, nieodpowiednia higiena, niepełnowartościowa dieta, spożywanie żywności przetworzonej, używki, narażenie na promieniowanie UV, stosowanie środków chemicznych do utrzymywania czystości – wszystkie te czynniki negatywnie wpływają na zdrowie, odporność i szybsze obumieranie komórek w organizmie.

Leczenie stwardnienia rozsianego

Stwardnienie rozsiane to choroba nieuleczalna. Można jednak wyróżnić cztery główne typy leczenia stwardnienia rozsianego, które się dzisiaj stosuje.

  • Leczenie objawowe – polega głównie na zmniejszaniu najbardziej uciążliwych objawów choroby.
  • Leczenie immunomodulujące – dzięki niemu można zahamować postęp choroby, ogranicza on liczbę rzutów, postęp niepełnosprawności oraz ilość zmian demielinizacyjnych w mózgu, najczęściej wdraża się je przy wrzutowo-remisyjnej postaci SM.
  • Leczenie rzutu choroby – stosuje się w nim głównie kortykosteroidy, które posiadają właściwości przeciwzapalne, a także leki immunopresyjne, dzięki którym objawy się cofają.
  • Leczenie immunosupresyjne – nie wiadomo do końca, czy jest ono skuteczne w leczeniu choroby, leki immunosupresyjne mają też liczne efekty uboczne. Stosuje się je głównie przy wtórnie postępującej postaci stwardnienia rozsianego lub w przypadku ciężkiej postaci rzutowo-remisyjnej choroby.

Pacjentom ze stwardnieniem rozsianym może pomóc również rehabilitacja – dzięki niej można dłużej utrzymać sprawność. Osoby chore na stwardnienie rozsiane powinny prowadzić również zdrowy tryb życia, który nie prowokuje kolejnych rzutów choroby. Najważniejsza jest odpowiednia ilość wypoczynku, ale również i dieta.

Leczenie niekonwencjonalne stwardnienia rozsianego

Zwolennicy naturalnych rozwiązań podkreślają, iż za rozwój każdej choroby odpowiada styl życia. Jakość pokarmu, jego pochodzenie, to, czy jest on przetworzony i pełen konserwantów, rzutuje na kondycję i odporność organizmu.

Stwardnienie rozsiane to choroba, w przypadku której zmiana nawyków żywieniowych ma ogromne i nieraz decydujące znaczenie. Naturalna terapia oparta jest na codziennym przyjmowaniu dawek witamin C i E, kwasów omega-3, cynku, miedzi, selenu, magnezu.

Regularne ich przyjmowanie stymuluje i wspiera pracę układu odpornościowego.

Korzyści, jakie przynoszą naturalne metody leczenia stwardnienia rozsianego, to:

  • złagodzenie objawów i częstotliwości ich występowania,
  • ustabilizowanie choroby, zminimalizowanie nagłych nawrotów,
  • podniesienie odporności organizmu,
  • zmniejszenie odczuwania skutków ubocznych w związku z przyjmowanymi silnymi lekami,
  • pobudzenie organizmu do działania i walki z chorobą.

Zwolennicy naturalnej metody leczenia SM wskazują, że to zły stan jelit wpływa na pogorszenie zdrowia. Powtarzające się infekcje wirusowe i bakteryjne niszczą naturalną florę bakteryjną.

W leczeniu niekonwencjonalnym stwardnienia rozsianego stosuje się również terapię ziołami. Poniżej podajemy te, które szczególnie często są tutaj wykorzystywane.

  • Owies – jest bogatym źródłem witaminy B, wapnia i magnezu. Wspomaga pracę mózgu i układu nerwowego. Działa uspokajająco i wyciszająco.
  • Pestki dyni – regulują pracę układu trawiennego, wspomagają pracę żołądka i pęcherza.
  • Melisa – naturalny środek uspokajający, wyciszający i pomagający w zasypianiu. Działa odprężająco, reguluje pracę układu trawiennego, przyspiesza trawienie i łagodzi bóle brzucha. Polecana do picia wieczorem, przed samym snem.
  • Czarna porzeczka – wyciąg z porzeczki wykorzystywany jest przy wszelkich terapiach chorób autoimmunologicznych. Podnosi odporność organizmu i wspomaga samoleczenie.
  • Aloes – znany z szerokiego zastosowania przy leczeniu stanów zapalnych oraz wzmacnianiu układu odpornościowego. Wykazuje działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze oraz antyseptyczne.

Jakie badania pomagają wykryć stwardnienie rozsiane? Aby móc prawidłowo rozpoznać tę chorobę, należy wykonać rezonans magnetyczny głowy, mózgu oraz rdzenia kręgowego. Dzięki niemu można rozpoznać obszary demielinizacji, czyli – innymi słowy – nerwy pozbawione osłonek.  Ważne jest jednak również to, że zmiany te mogą pojawiać się w różnych miejscach układu nerwowego.

W sytuacji, gdy rezonans magnetyczny nie daje jednoznacznych wyników, wykonuje się również badanie płynu mózgowo-rdzeniowego.  Jeśli okaże się, że znajdują się w nim prążki oligoklonalne, a w układzie nerwowym toczy się stan zapalny, wskazuje to na SM.

W diagnostyce stwardnienia rozsianego wykonuje się często również badanie krwi, dzięki któremu można potwierdzić lub wykluczyć obecność stanu zapalnego w organizmie. Zwraca się przy nim uwagę głównie na ilość leukocytów – jeśli jest ich wyjątkowo dużo, świadczy to właśnie o stanie zapalnym.

Ważne jest również to, aby przy diagnostyce SM wykluczyć  inne choroby, jak np. boreliozę, toczeń czy sarkoidozę – niektóre ich objawy są bowiem takie same. Jeszcze do niedawna wykonywało się również badania potencjałów wywołanych, dzięki którym można było ocenić szybkość przewodzenia sygnałów nerwowych – dzisiaj badanie to straciło już jednak  na znaczeniu.

Stwardnienie rozsiane – rokowania

Jak już powiedzieliśmy, stwardnienie rozsiane to choroba, które jest w tym momencie nieuleczalna. Trzy razy częściej dotyka kobiet niż mężczyzn. Jeśli występują u chorego zaburzenia wzroku i czucia, rokowania są trochę lepsze. Choroba łagodniej przebiega z reguły również wtedy, gdy pacjent cierpi szczególnie na jedną dysfunkcję organizmu.

Ile się żyje ze stwardnieniem rozsianym? Jak się okazuje, długość życia pacjentów z SM jest zbliżona do długości życia osób, które na nie nie chorują.

Często jednak, po około 15 latach od postawienia diagnozy, chorzy korzystają z lasek, wózków, chodzika oraz potrzebują pomocy innych, aby móc się poruszać.

Obecnie badane są jednak leki, które są dużą nadzieję dla pacjentów z SM – na razie nie weszły one jednak jeszcze na rynek.

Źródła:

  1. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK499849/
  2. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3151595/
  3. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3351877/
  4. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5241505/
  5. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5450788/

Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Seja o primeiro a comentar

Faça um comentário

Seu e-mail não será publicado.


*